Strony

12 sierpnia 2012

French manicure + Lovely, Korektor lakieru do paznokci w pisaku

Od jakiegoś czasu stosuję odżywkę Eveline 8w1 i moje paznokcie rosną, jak na drożdżach. Zawsze lubiłam malować paznokcie, ale nigdy nie miałam zbyt długich, ponieważ były miekkie, rozwarstwiające i łamiące się. Dzięki 8w1 już takie nie są, choć wczoraj naderwał mi się paznokieć w małym palcu lewej ręki ;( nie wiem co mam o tym myśleć.. czy to wina 8w1? Może spróbuję diamentowej, hmm. Nie istotne to jest teraz. Paznokieć na małym palcu został naprawiony metodą: chusteczka + lakier i póki co się trzyma. Zostało 13 dni do ślubu, nie mogę pozwolić sobie na złamany paznokieć!

Dobrze, wracając do tematu mojego dzisiejszego postu. Ponieważ mam dłuższe paznokcie mogę pozwolić sobie na frencha i postanowiłam nabyć komponenty potrzebne do jego stworzenia.
Przy poście o zdobyczach z Biedronki (TUTAJ) wspomniałam, że rozczarował mnie lakier z Bell w kolorze bladego, pastelowego różu. Liczyłam na pełne krycie, tymczasem 2 warstwy kryją tak sobie do noszenia go samego, natomiast przy frenchu ujdą (niżej na zdjęciu z moimi pazurkami możecie zobaczyć, że widać obłączki - biała część paznokcia znajdująca się u nasady) mimo 2 warstw odżywki 8w1 i 2 warstw lakieru :/ Mając już ten lakier musiałam nabyć biały, kryjący na końcówki. Przeglądając wujka Google i Wizaż trafiłam na dobre opinie białego lakieru nr 1 od Wibo z serii French Manicure oraz utwardzacza do paznokci tej samej marki używanego jako top coat. No nic poszłam do Ross i nabyłam wszystko co potrzebne. Oczywiście w sąsiedniej szafie dostrzegłam korektor w pisaku Lovley i postanowiłam też go nabyć, ale o nim niżej.

Zestaw mazideł użytych do stworzenia mojego frencha przedstawiam poniżej.


Oczywiście do stworzenia linii uśmiechu potrzebowałam, jak się okazało przy nakładaniu białego lakieru na pierwszy paznokieć, jakiś wzorników, których nie miałam. Dlatego wpadłam na pomysł użycia taśmy izolacyjnej. Korektor w pisaku miał służyć do zmazania resztek lakieru na skórkach, ale skończyło się na patyczku kosmetycznym i zmywaczu Laura Conti (nabytym tego samego dnia w Rossmanie - ach ten mój zakupoholizm ;) ).


Wyszło tak (wiem, że mam tragiczne skórki, ale walczę z nimi chyba od zawsze i nie znalazłam jeszcze skutecznej metody na pozbycie się ich).


Teraz słów kilka o korektorze lakieru do paznokci z Lovley. Prezentuje się przyjemnie, jest wielkości flamastra do tablicy i ma dwie zamykane końcówki. Z jednej strony, ku mojemu zaskoczeniu, znajdują się 3 końcówki zapasowe.


Z drugiej strony końcówka, która styka się z pojemniczkiem, w którym jest zmywacz, z tego co zauważyłam w środku jest wykonany z tego samego materiału co końcówki pręcik. Sama końcówka jest lekko ścięta co ma zapewnić dokładne dotarcie do zabrudzonej lakierem skóry.


Możesz powiększyć, klikając na wybrane zdjęcie.

Na wyglądzie i poręczności kończą się plusy tego korektora. Pierwsza końcówka, która była zatknięta i najwidoczniej nasiąknięta zmywaczem nie była w stanie zmazać żadnego lakieru. Ciemne zabrudzenie na końcówce powstało po przejechaniu po naklejce na lakierze :| Istny bubel! Nałożyłam świeżą końcówkę, żeby zobaczyć czy w ogóle coś wyleci z tego środka. Zgadniecie jaki był efekt? Żaden, nic nie wyleciało. Po nasączeniu końcówki innym zmywaczem działa i dobrze się nim zmazuje, ale wszystko zależy od zmywacza. Nie kupię więcej patyczka kosmetycznego za 8 zł :/


A Wy miałyście już styczność z korektorami do lakieru w formie pisaka? Jakie macie z nimi związane wspomnienia? Co sądzicie o moim frenchu?

1 komentarz:

Dziękuję za każdy komentarz :)

.: Świat na moim blogu od 11.12.2012 :.