Strony

16 sierpnia 2012

Sierpniowe ShinyBox - ochy i achy, a może rozczarowanie?

Zapewne wiele z Was zainteresowało się ShinyBox, do mnie dotarł już kurier z sierpniowym pudełkiem :) Za chwilę przedstawię Wam co się w nim znalazło. Na początek jednak muszę zaznaczyć, że razem z tym pudełkiem pojawiło się kilka ochów i achów, ale także rozczarowanie..
Pokrótce mówiąc miłym zaskoczeniem był fakt, że pojawiły się różne kosmetyki w pudełkach, Jeśli dobrze liczę, to było aż 6 kombinacji różnych zestawów kosmetyków, niestety smuci fakt, że wypełnianie profilu urody ma chyba małe znaczenie na otrzymywane kosmetyki.
Ale do rzeczy.

ShinyBox sierpień'12



Jak zwykle pudełko zapakowane w ochrony, rozkładany kartonik (niestety nie umieszczę zdjęcia, ponieważ moje koty zrobiły sobie z niego drapak ;) ) i zapieczętowane dwoma naklejkami. W środku znajdujemy porządny, biały kartonik, a po otworzeniu wieczka wita nas karteczka.


Słowo "kolorowe" bardzo mnie ucieszyło :D Odłożyłam karteczkę na bok i ukazało mi się pudełko z kosmetykami.


Moje oczka w pierwszej chwili utkwiły na opakowaniu kremu, pomyślałam "wow, ale będzie z tego fajny pojemnik na kolczyki" oraz na foliowym opakowaniu z napisem gratis ;)
Chwyciłam krem, po wzdychałam do opakowania, nawet rzuciłam okiem na opis z karteczki i zaczęłam szukać naklejki blokującej otwarcie wieczka.. i trafiło mnie, gdy zobaczyłam, że krem jest przeznaczony dla osób +35 lat :/ To się zapytam po co w profilu shiny proszą o podanie wieku? Zdążyłam się zaznajomić z opiniami innych posiadaczek ów pudełka - zdecydowana większość nie była zadowolona z tego produktu. Po co mi krem, który przyda mi się za 12 lat?!


Odłożyłam krem i zaczęłam buszować w pudełku. Chrupki, pianki czy jak inaczej nazywacie wypełnienie w kształcie literki S, powędrowało dla kotów - co za zabawa :] A do moich rąk kolejno trafiła czarna kredka do oczu z Maybelline (strasznie się rozmazuje, wytrzymała na moich oczach 2 godziny, ale jest miękka i zostawia ładną, nasyconą kreskę), lakier do paznokci Rimmel nr 058 w kolorze pastelowej żółci (bardzo żałuję, że nie dostałam tego drugiego koloru, czyli nr 198 Azure, który kojarzy mi się z lakierem Subaru - niebieski metalik ;) ponieważ całkiem niedawno kupiłam prawie identyczny - różniący się o jeden ton, lakier z limitki Essence), płyn micelarny Hydrabio H2O Bioderma (będzie jak znalazł na wakacje, tiaa, bo ja wakacje zaczynam po ślubie, czyli we wrześniu ;) ) oraz krem do rąk Sanddorn marki Alva (opis na kartce mnie zachęcił, ale zapach zdecydowanie zniechęcił - ciężki, drażniący i długo utrzymuje się na skórze - zdecydowanie nie dla mnie).







Na koniec zostawiłam sobie foliowe opakowanie oznaczone, jako gratis. W środku znajdowały się, aż 3 pełnowymiarowe produkty :) Dwie z kolorówki i jeden pielęgnacyjny od marki Wibo. Maskara pogrubiająco-wydłużająca, podwójny satynowy cień do powiek i odżywka wygadzająca płytkę paznokcia.


Powiem Wam, że nie kupiłabym tych kosmetyków, ponieważ nie mam dobrych wspomnień z marką Lovely. Odżywkę wypróbuję, gdy skończę 8w1 Eveline, natomiast kolorówki już przetestowałam.
Satynowy cień prezentuje się ładnie w opakowaniu, jednak nie jestem fanką tak ułożonych cieni - ciężko dostać się do zewnętrznego cienia. Jeśli chodzi o trwałość, to po 2 godzinach noszenia ich bez bazy, wyparowały. Osypują się trochę i przy próbie wymieszania, trzeba uważać na siłę docisku, bo można je zmazać z powieki.



Jeśli chodzi o tusz, to zaskoczyła mnie jego gumowa szczoteczka, którą niesamowicie dobrze nakłada się tusz, nawet na najkrótsze rzęsy. Mam wrażliwe oczy i często zdarza mi się je pocierać, przed chwilą spojrzałam w lusterko, chcąc opisać Wam jak nosi się tusz po 7 godzinach i muszą z przykrością zauważyć, że (zapewne) przez moje pocieranie większość tuszu uciekła z rzęs i zwiedza teraz we fragmentach okolice moich oczu :( gdybym nie spojrzała w lusterko na pewno oceniłabym ten tusz na 10/10, a tak muszę odjąć połowę punktów. Czy maskara wydłuża i pogrubia, wszak takie ma zadanie? Powiem Wam, że nie ma szału.
Zdecydowanie zostanę tylko przy lakierach Wibo, te mnie nigdy nie rozczarowały.


Na koniec wrzucam zdjęcie z opisem wszystkich produktów z sierpniowego ShinyBox.



A Wam przypadł do gustu sierpniowy ShinyBox?


3 komentarze:

  1. ja jestem zdania ze jeśli ktoś dostaje cos za darmo to narzekać nie powinien.. ale cóż

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie mówił, że to za darmo ;)

      Usuń
  2. Za darmo to w porządku, ale niektórzy za to płacą... tego nie mogę zrozumieć po dziś dzień ;)

    Swoją drogą dziwi mnie fakt dodawania do paczki ekskluzywnych kosmetyków (tzn wydaje mi się że takie miały być z założenia) czegokolwiek marki Wibo, nawet w postaci gratisu. Trochę to chyba nie współgra ze sobą (najtańsza firma kolorówkowa z możliwych).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)

.: Świat na moim blogu od 11.12.2012 :.