Strony

13 listopada 2012

Figa w duecie z wiśnią u Berkeley Square

Jak już wcześniej wspominałam nabyłam zestaw Berkeley Square Fig&Cherry, w którym m.in. był krem do rąk z masłem shea. Uwielbiam zapach z tej serii w balsamie do ust i miałam nadzieję, że krem równie pięknie pachnie. Nie zawiodłam się :)
Zanim jednak o samym kremie, chciałam Wam pokazać opakowanie, które wykonane jest z dobrej jakości plastiku. Jest miekkie, więc łatwo kontroluje się pożądaną ilość kosmetyku. Krem zamykany jest standardową nakrętką otwieraną na "zawiasie".

Jeśli chodzi o konsystencje, to krem jest lekko tłusty (ale nie tak tłusty jak np. niebieska Nivea). Po wmasowaniu w dłonie od razu czuć efekt nawilżenia, sucha skóra natychmiast odżywa. Jedyne co trochę mi przeszkadza, to efekt lepkiego filmu, który zostaje na dłoniach do momentu wchłonięcia. Wchłania się około 3-4 min w moją skórę, a mam skórę suchą. Jednak, gdy krem się wchłonie, moje dłonie stają się miękkie i delikatne w dotyku przez długi czas. Do tego zapach utrzymuje się równie długo, co w moim przypadku jest jego wielkim atutem, bo jak mówiłam uwielbiam ten zapach ;)
Krem nie zawiera parabenów, ani olei mineralnych. Swoje właściwości nawilżające zawdzięcza maśle shea i glicerynie. 

Od momentu kiedy ten krem trafił w moje łapki, wszystkie inne poszły w kąt ;) Póki co to jest mój nr 1.

A Wy jaki macie swój ulubiony krem do rąk?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz :)

.: Świat na moim blogu od 11.12.2012 :.