Strony

5 marca 2013

Moja włosowa.. tragedia

 Niniejszy post przeznaczony jest dla ludzi o mocnych nerwach. Włosomaniaczki mogą mnie przekląć za krzywdy opisane w poniższym poście. Jednak

Naturalny kolor moich włosów to ciemny blond wpadający w jasny brąz ze złotymi refleksami. Tak przynajmniej podają archiwa rodzinna (czyt. zdjęcia). Latem moje naturalne włosy rozświetlały się złotymi pasmami, zimą ciemniały. Jak teraz o nim myślę, to bardzo, bardzo chciałabym go odzyskać, ale to chyba już nie możliwe.. Wszystko zmieniło się, gdy pierwszy raz włosy pofarbowałam (zrobiłam pasemka rozjaśniaczem) 8 lat temu. Później rozjaśniałam je do słonecznego blondu, przez miedziane blondy, aby po 2 latach wrócić do ciemnego blondu, który trzymał się wytrwale prawie rok. Naturalne odrosty wpasowały się w farbowane końcówki i było dobrze. Niestety nic nie trwa wiecznie, a tym bardziej przy mojej potrzebie ciągłych zmian, a że wszystkiego zmieniać nie można postawiłam na nowy kolor włosów. I znów kalejdoskop kolorów, tym razem odważniej bo od szampańskiego blondu (w którym rozmywałam się - nie pasował mi), po średnie brązy (na tak rozjaśnione włosy wyszły prawie czarne) i znów rozjaśnianie, a potem czerwień mahoniowa, miedziane kolory, w których chyba najlepiej się czuję. Zafundowałam sobie też trwałą, która po roku noszenia zamieniła moje włosy w siano i wysuszyła je doszczętnie oraz spowodowała wypadanie włosów (dosłownie) garściami. Trwałą miałam w 2010. Niestety z niewiadomego mi powodu moje włosy po wyprostowaniu i ścięciu tych najbardziej zniszczonych przestały współpracować. Kiedyś tak pięknie falowały nawet na sucho, teraz efekt fal mam tylko gdy mam mokre włosy. Od trochę ponad roku zaczęłam interesować się odratowaniem moich włosów, jednak idzie mi to powoli. Mam świadomość, że musiałbym ściąć połowę moich obecnych włosów, aby zostawić tylko te "zdrowe" bez przejść po trwałej. Na taki krok się jednak nie zdecyduję, dlatego ścinam je mniej więcej co pół roku o 5 cm. Odeszłam jednak od tematu mojej włosowej tragedii, więc wracam.
Wszystko zaczęło się jakoś z początkiem roku, gdy postanowiłam zrobić sobie w domowym zaciszu ombre hair i wyszła tragedia. Wyglądało to tak, jakbym miała 30 cm odrosty po blondzie. Rzuciłam więc na to rudy, który szybko się sprał pozostawiając wciąż zbyt widoczne różnice po nieszczęsnym ombre. Dlatego zaczęłam szukać lepszej farby, która pokryje moje włosy równomiernie i padło na henne Khadi Jasny brąz. Po miesiącu henna wypłukała się z moich włosów, więc postanowiłam poszukać czegoś z rudymi refleksami i tym razem padło na Khadi Orzechowy brąz. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie wyszedł mi ciemny brąz, w który w ogóle mi nie pasuje. Od farbowania minęły 2 tygodnie i włosy aż do wczoraj nie zmieniały koloru. Pytałam i pytałam Wujka Google jak wypłukać hennę z włosów, aż w końcu znalazł cenną odpowiedź o tutaj. Wypróbowałam wczoraj metodę nr 2, czyli napar z rumianku z miodem i cytryną. Uwaga, zadziałał! Oczywiście nie wróciłam do efektu sprzed farbowań henną, ale pozbyłam się tego brzydkiego, ciemnego barwnika (znawcą nie jestem, ale to chyba indygo). Chciałam zobaczyć czy napar działa, dlatego nie używałam żadnej odżywki/maski podczas mycia, tylko w wilgotne włosy wtarłam trochę balsamu.
Poniżej podzielę się Wami moją metodą wczorajszego mycia włosów.



Jak wypłukać hennę z włosów?

1. Umyć włosy szamponem (używałam szamponu Cece of Sweden do włosów farbowanych, ale nie wiem czy to ma jakieś większe znaczenie, jakiego szamponu użyjecie).
2. Spłukać włosy czystą wodą.
3. Na koniec spłukać włosy naparem rumiankowym z miodem i cytryną.


Przepis na napar rumiankowy z miodem i cytryną do wypłukania henny.

* 5 torebek koszyczków rumianku
* 1 łyżka miodu
* 1 łyżka soku wyciśniętego z cytryny
Torebki z rumiankiem zalewam świeżo przegotowaną wodą, przykrywam i zostawiam do naciągnięcia przez godzinę. Po  tym czasie wyciągam torebki, dokładam łyżkę miodu i łyżkę soku z cytryny. Wszystko razem mieszam i gotowe.

Metoda ta sprawdziła się na moich włosach, nie mogę zagwarantować, że u Was za działa, ale jest mniej inwazyjna, niż rozjaśniacz chemiczny.

Na koniec pożegnam Was moimi tragicznymi włosami po przejściach (zdjęcie bez lampy, w świetle dziennym). Dążę z powrotem do miedzianego blondu, ale chyba jeszcze długa droga do niego.
końcówki wyszły na zdjęciu lekko niebieskie, ale w rzeczywistości takie nie są

5 komentarzy:

  1. wow no to przekombinowałas z kolorami. Chyba czas przystopowac z farbami, by troszkę odratować włosy. Chociaz tragedii jeszcze nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcie dobrze nie oddaje tej tragedii, którą mam obecnie na głowie ;)

      Usuń
  2. no faktycznie, zniszczone jak diabli ;/ ja stosuję hennę, czasami mnie podkusi chemiczna łatwość ale to nigdy nie jest dobre. Odratować włosy możesz spróbować olejkami, np arganowym ;) no a co do farbowania na miedziany to jeśli byś chciała hennę znów, to można zmieszać pół na pół hennę z jathropą i cassię (obie z khadi, obie do dostania w tym samym sklepie internetowym). http://www.khadi.pl/henna-amla-jatropha-cassia-lsniace-wlosy tutaj przykład ;) oczywiście na tak spalonych włosach wyjdzie inaczej

    OdpowiedzUsuń
  3. Chcialam zapytac czy to po pierwszej plukance tak zszedl kolor? Właśnie próbuje pozbyc sie henny jasny braz i mam nadzieje ze ten napar ja rozjasni....Ja chce znow byc blondynka. ....ehhh....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, po pierwszej płukance kolor zszedł. Tylko nie używaj rozjaśniacza na hennę! Ja musiałam ściąć połowę włosów, po tym jak wyszły mi zielone po rozjaśnianiu henny.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :)

.: Świat na moim blogu od 11.12.2012 :.